17.10.2014

Jaką cenę zapłaciła „Solidarność” po 1989 r. za reformowanie zrujnowanego komunizmem kraju? Jak wyglądały relacje Związku ze światem polityki i gospodarki w ostatnich 25 latach? Czy III RP udało się zrealizować ideały „Solidarności”? Czy Polska Solidarna – oparta na paradygmacie społecznej gospodarki rynkowej i ładzie wynikającym z nauki społecznej Kościoła katolickiego – jest jeszcze możliwa?

Na te pytania odpowiada redaktor naczelny „Tygodnika Solidarność” Jerzy Kłosiński, który od ponad 30 lat obserwuje . Publikacja stanowi brakującą puentę do rocznicy 25-lecia III RP, którą obchodzimy w tym roku. Patronat medialny: Radio Wnet, „Tygodnik Solidarność”, wPolityce.pl. Książka ukazała się dzięki wsparciu Fundacji Nowy Kierunek i Fundacji Stefczyka.

Trudno wyobrazić sobie lepszą pozycję na 25. rocznicę odzyskania wolności. Widać jak na dłoni rolę NSZZ „Solidarność” w reformowaniu zrujnowanego komunizmem kraju. Mówiąc wprost, bez „Solidarności” nie byłoby to możliwe. Widać też jaką cenę nasz Związek za to zapłacił. Kolejne teksty pokazują ciągłość funkcjonowania NSZZ „Solidarność” od powstania w 1980 r. do dnia dzisiejszego. To ważne, bo obecnie próbuje się pisać historię na nowo, wykazując, że była jakaś pierwsza – ta prawdziwa – „Solidarność”, która skończyła się w 1989 r. odzyskaniem wolności. Teksty Jerzego Kłosińskiego pokazują jak fałszywa jest to teza.

Fragment wstępu przewodniczącego NSZZ „Solidarność” Piotra Dudy

Ta książka przywołuje pamięć o ludziach, faktach i zdarzeniach, z którymi wiązano wielkie nadzieje na budowę wolnej, demokratycznej, silnej i sprawiedliwej Ojczyzny. Ukazuje krok po kroku jak doszło do likwidacji suwerenności gospodarczej Polski na rzecz transnarodowych korporacji, zmarginalizowania związków zawodowych, kultywowania mitu niskich kosztów pracy. Opowiada o pogardzie uwłaszczonych kompradorskich elit dla tych, którzy utrzymują się z własnej pracy. Nawiązuje do dramatycznych wydarzeń, które zapewne nigdy nie zostaną wyjaśnione do końca, takich jak upadek rządu Jana Olszewskiego i katastrofa smoleńska. Polecam tę książkę jako dokument epoki, a zarazem przestrogę w obliczu nadchodzących wyborów samorządowych, prezydenckich i parlamentarnych.

prof. Grażyna Ancyparowicz

Moja droga do „Solidarności” zaczęła się w sierpniu 1980 r., gdy trafiłem do podziemnej drukarni w Podkowie Leśnej. Do Warszawy wróciłem samochodem wypełnionym po brzegi świeżo wydrukowanym „Biuletynem Informacyjnym” z opisem lipcowych strajków na Lubelszczyźnie. Na co dzień żyło się wtedy wieściami ze strajku w Gdańsku.
Przełom lat 1988–1989 otworzył inne możliwości, powstał półjawny dwutygodnik „Nowa Gazeta”, w którym drukowałem opinie na temat Okrągłego Stołu. Do „Tygodnika Solidarność” trafiłem w maju 1991 r. Jako komentator i dziennikarz pisałem o przełomowych wydarzeniach lat 90. – wówczas na „Solidarności” skupiała się uwaga całego kraju. W styczniu 2002 r. zostałem redaktorem naczelnym „Tygodnika Solidarność”, a bieżący komentarz stał się dla mnie ulubioną formą wypowiedzi dziennikarskiej.
W tej książce znajdują się teksty publicystyczne od 1989 po 2014 r. Najpierw pisane w prasie podziemnej w czasie rozmów Okrągłego Stołu, później już w „Tygodniku Solidarność”, do którego trafiłem w 1991 r. Zawiera artykuły analityczne, komentarze oraz wywiady z czołowymi aktorami sceny politycznej i związkowej, w tym z wszystkimi przewodniczącymi NSZZ „Solidarność”.

Jerzy Kłosiński